Luty w porównaniu z marcem był bardzo krótkim miesiącem. Naprawdę, praktycznie  nie zauwazyłam, kiedy mi luty minął. A za moment będziemy mieli połowę marca i Wielkanoc na początku kwietnia. Nie wiem, kiedy ten czas ucieka. 

Czuję, że czas bardzo mi się ostatnio skrócił. Jakby ta doba była zdecydowanie krótsza, a mianowicie za sprawą znalezienia pracy przez mojego męża. Mąż załapał się do pracy jako pracownik ochrony/ dozorca. Pomimo dojazdów, czy czasem dowożenia męża do pracy- dalej nam się jego praca opłaca. A co najważniejsze, jemu taka praca bardzo odpowiada, z czego ja również jestem zadowolona. Zanim mąż znalazł pracę, zapisał się do szkoły policealnej, aby dokończyć kierunek terapeuty zajęciowego, ciekawa jestem, jak teraz pogodzimy te wszystkie rzeczy. Ale im więcej mamy w życiu zajęć, tym lepiej udaje nam się wszystko łączyć i godzić ze sobą.

W związku z pracą męża na 12- godzinne zmiany (dzień lub noc) musiałam szybko poszukać niani dla naszych dzieci. Będzie to opieka dorywcza, nie codzinna, ponieważ nasze zmiany pozwalają nam na opiekę nad dziećmi naprzemiennie od pn do pt i w weekendy. W związku z tym ja będę miała więcej zmian popołudniowych, niż porannych. Lub od czasu do czasu szybciej o godzinę zejdę ze zmiany, aby wrócić i położyć sama spać swoje dzieci.

Gdzieś mi uciekł ten piękny wykres kołowy, ukazujący procentowo stopień realizacji budżetu domowego. Nie mam zielonego pojęcia, jak go przywrócić w Exelu, tak aby nie utracić wszystkich danych. Moze wy coś mi podpowiecie 🙂

Ogólnie wydaliśmy w lutym 99% naszego całego budżetu. W sumie cieszę się, że udało nam się utrzymać z jednej wypłaty, renty męża, jednego 500+ i zasiłku pielęgnacyjnego. Od marca będziemy mieli dodatkową wypłatę i już wyliczyłam, że uwolni nam się dodatkowe 700 zł, które przeznaczymy na budowę FA, nadpłatę długów i oszczędności na wakacje.

Na jedzenie wydaliśmy o 200 zł mniej, niż przewidywał budżet. Nie wiem jak to zrobiliśmy… Chociaż ja jem w pracy (a większość zmian mam popołudniowych- nawet bardziej mi odpowiadają), dzieciaki w przedszkolu. Na mieście w lutym nie jedliśmy, raz tylko zamówiliśmy frytki z mojej restauracji. No i tort- nasz syneczek skończył w lutym 4 latka! Tort to must-have! Oraz kino i prezent.

Tutaj w sumie wszystko zgodnie z planem. Nic się nie zmieniło, choć przyszła nam mała niedopłata za ogrzewanie, którą zapłacimy w marcu. Rachunek za energię również będzie płatny już w tym miesiącu.

Zastanawiam się, czy ja nie pominęłam żadnego rachunku za benzynę. Od czasu do czasu wydajemy na taksówkę. Wtedy kiedy ja mam na poranną zmianę w pracy na 5:30 rano, mąż dostarcza dzieci do przedszkola właśnie tym środkiem lokomocji. Dlatego wolę zmiany popołudniowe, bo i na taksówkę nie wydaję i rankiem jeszcze mam sporo czasu, aby coś w domu porobić.

Nie zrobiłam obowiązkowego doładowania na koniec luego, przeciągnęłam je na marzec. Za internet na pewno zapłaciłam, tylko nie zapisało mi się w tabelce. Czyli wychodzi mi 100% wydanego przychodu. Za chwilę błąd poprawię, przypomniało mi się o przelewie za abonament 🙂

W lutym też zbytnio nie chorowaliśmy. Stałych leków również nie kupowaliśmy. Co tu dużo pisać- luty nas chyba bardzo oszczędził.

Dla synka zakupiliśmy w markecie jedną parę rękawiczek, bo przyszły nagle mrozy i dziecku zimno zrobiło się w rączki 😉

'

Tutaj standard- ani dużo, ani mało. Cieszę się, że wydatki w tej kategorii nie ulegają zbytnim wahaniom.

Ze względu na ferie zimowe, kwota za opłaty za obiady i pobyt w przedszkolu zmalała. Książeczki to stała seria książeczek ze zwierzakami, które nasze dzieciaki uwielbiają. Kolekcja musi być i koniec kropka. Choć i tak udało nam się przekonać dzieci, że raz na dwa tygodnie, bo majątek w sklepie byśmy wydali.

Kino to nasz rodzinny wypad w ramach urodzin synka na bajkę: Pszczółka Maja i miodowe igrzyska. Miło spędziliśmy czas i dzieciaki mają świetne wspomnienia. Odwiedzilismy salon zabaw w Galerii Piastów w Legnicy przy okazji zapisywania męża do szkoły. W takim ekstra miejscu stworzonym z myślą o dzieciach jeszcze nie miałam okazji być. Kulki, ślizgawki, samochodziki, ścianka wspinaczkowa. Aż żałowałam, że nie jestem trochę mniejsza i trochę mniej dorosła hehe 🙂

Prezent- klocki lego- maly zestaw dla synka i drobnostka dla córki, żeby nie czuła się poszkodowana. Zawsze przy okazji urodzin jednego dziecka, kupujemy drobiazg dla dziecka drugiego. Wiadomo, że o mniejszej wartości, tak jakoś przyjeło się i tradycję podtrzymujemy. Kupiłam w lutym teczki, markery i zrobiłam porządek w dokumentach, w których już dawno temu porządek powinnam zrobić.

Kot, kot, kot…. Zastanawiamy się nad specjalną karmą dla kotów kastratów. Kot przeszedł kastrację w grudniu. Bardzo, ale to bardzo od listopada zaczął oznaczać miejsca w mieszkaniu, czy to na podłodze, czy na pościeli/ ubranich. Już jest lepiej, dużo lepiej, kot złagodniał i uspokiił się. Ogólnie puszki Whiskasa naszemu kotu zaczeły szkodzić. Zostaliśmy na razie jedynie na karmie suchej.

Od kwietnia z drugą wypłatą zaczynamy procedurę nadpłacania długów. Dwa kredyty powinniśmy spłacić do końca grudnia. Jeden kredyt największy chcielibyśmy zacząć nadpłacać, aby rata 500 zł (na razie 4,70 zł) nie dopadła nas w grudniu. Bo wtedy może być źle… 500+ 500- sami rozumiecie…. Wolę nadpłacić po 250 zł miesięcznie na spokojnie i za rok jeszcze nadpłacić kredyt ze zwrotu podatku. Zawsze to szybciej i zawsze lżej dla domowego budżetu.

W lutym zapłaciłam za hosting bloga, ale myślę, że przyjdzie taki moment, że zapłaceę za cały rok z góry i co miesiąc będę miała spokój. Chodzi mi po głowie myśl, aby na blogu trochę zarobić

Chciałam Wam powiedzieć, że motyw ze słoikiem na napiwki sprawdza się znakomicie. Kilka razy w lutym mieliśmy czarną godzinę, w której te 40/ 50 zł stało się nieocenioną pomocą! W ogóle wrzuciłam do słoika karteczkę i zapisuję, ile w sumie uda mi się uzbierać napiwków w marcu 🙂 Czasem jes to kasa na rozrywkę typu pizza lub frytki, lodowisko dla nas/ dla dzieci. Od kwietnia/ maja mam ochotę wszystkie napiwki przeznaczyć na wakacje. Będziemy tu dodatkowo zbierać pieniądze na dobę kotelową w jakimś domku nad morzem.